Wystartowała Formuła E. Z wielu względów to wyjątkowy sezon

Ruszył nowy sezon ABB Formula E World Championship – 8. w historii elektrycznej serii i ostatni, w której startują bolidy Gen2.

Wiele się zmieniło od czasu debiutu Formuły E w Pekinie w 2014 roku, kiedy to kierowcy musieli przesiadać się do nowego pojazdu w połowie wyścigu. Teraz są to prawowite Mistrzostwa Świata FIA (to ta sama federacja, która odpowiedzialna jest za słynną Formułę 1). Może i bez warkotu silników, ale z nowym formatem, który zwiększa rywalizację i daje więcej możliwości jeśli chodzi o wykorzystanie mocy. Przed nami naprawdę wyjątkowy sezon…

fot. arch. ABB

Przebudzenie mocy

Inauguracja nowego sezonu odbyła się w Ad-Dirijja w Arabii Saudyjskiej – w nocy, w towarzystwie LED-owego oświetlenia, zasilanego w pełni ze źródeł odnawialnych. I od razu dał o sobie znać nowy regulamin rozgrywek. Zmieniony format kwalifikacji, który dzieli zawodników na dwie grupy i wprowadza bezpośrednie pojedynki między kierowcami, dodały nieco nieprzewidywalności. Opcja wydłużenia wyścigu maksymalnie o 10 minut w przypadku tzw. neutralizacji (gdy na tor wjeżdża samochód bezpieczeństwa i wyścig jest de facto przerywany) uspokoiła nieco teamy, które mogą być pewne, że nie dojdzie już do takich sytuacji jaki na torze w Walencji w poprzednim sezonie. No i moc…

fot. arch. ABB

Gdzie, jak gdzie, ale w sportach motorowych „więcej” zawsze znaczy „lepiej”, szczególnie gdy mówimy o mocy. Elektryczne bolidy Gen2 są teraz jeszcze mocniejsze. Po pierwsze, zdecydowano, że podczas wyścigu mogą używać o 10 proc. mocy więcej niż w Sezonie 7 (wzrost z 200kW do 220kW). W porównaniu z poprzednią edycją zmianie uległ także „tryb ataku”, który pozwala zawodnikom uzyskać dodatkową moc, tym razem jest to aż 250kW, a nie 235kW, jak dotychczas. Daje to kierowcom nieco więcej opcji strategicznych.

Time to say goodbye

To także sezon pożegnań. W następnej edycji bolidy Gen2 zostaną zastąpione przez pojazdy nowej generacji, które mogą poważnie namieszać w świecie sportów motorowych. Na oficjalnej stronie organizatora zmagań możemy przeczytać, że będą to najbardziej wydajne pojazdy wyścigowe w historii.

fot. arch. ABB

Gen3 jest nie tylko lżejszy i mniejszy od Gen2, co pozytywnie wpłynie na zwrotność pojazdów i ich zachowanie podczas zmagań. Przedstawiciele Formuły E i Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) twierdzą, że co najmniej 40 procent energii zużywanej podczas wyścigu będzie generowane przez hamowanie regeneracyjne. W związku z tym Gen3 będzie pierwszym samochodem formuły bez tylnych hamulców hydraulicznych.

Gen3 jest również pierwszym takim pojazdem z układami napędowymi zarówno z przodu, jak i z tyłu. Tylny układ będzie mieć moc 350kW, przedni – 250kW. Łącznie to 600kW, czyli ponad dwukrotnie więcej w porównaniu do aktualnej generacji.

Dodatkowo nowy silnik będzie w stanie dostarczyć do 350kW mocy (470 koni mechanicznych) i rozpędzić bolid do 320 km/h. Formuła E i FIA twierdzą, że stosunek mocy do masy jest dwa razy bardziej wydajny niż w przypadku konwencjonalnego silnika spalinowego.

Dodam tylko, że ładowarki do tych elektrycznych potworów powstają w Polsce, a konkretnie w Korporacyjnym Centrum Technologicznym ABB w Krakowie, które w tym roku obchodzi 25-lecie istnienia. Polscy naukowcy odpowiadają m.in. za projekt i rozwój kompaktowej, mobilnej stacji do ładowania przyszłych bolidów, wykorzystując do tego niektóre elementy najnowszej ładowarki dużej mocy produkcji ABB.

Nie ma miejsca na kompromisy

O tym, jak wielkie nadzieje wiąże się z prezentacją bolidów nowej generacji, najlepiej świadczą deklaracje przedstawicieli Formuły E i FIA, którzy zapowiadają, że będą to także najbardziej wydajne i „zrównoważone” samochody wyścigowe na świecie. Testy torowe nowych pojazdów mają rozpocząć się już na wiosnę, a to oznacza, że lada moment ukażą się nam w pełnej krasie. Jak powiedział prezes Formuły E Jamie Reigle, wszystko po to, by udowodnić, że wysokie osiągi, wydajność i zrównoważony rozwój mogą współistnieć bez kompromisów. Na koniec warto zadać pytanie: czy w sportach motorowych wciąż chłodzi głównie o warkot silnika i bycie pierwszym na mecie? Patrząc na historię wyścigów, jak na dłoni widać, że coraz bardziej liczy się coś innego. Fanów przyciągają emocje, ale i pokonywanie kolejnych barier – własnych i technologicznych. Dlatego jestem przekonany, że Formuła E jest godnym spadkobiercą tradycji Formuły 1.

Autor: Krzysztof Marat

Kategorie and Tagi
O autorze

Krzysztof Marat

Odpowiadam za rozwój biznesu elektromobilności ABB w Polsce.
Related stories
Skomentuj ten artykuł