Dobre wiatry dla wiatraków

Luty był rekordowym miesiącem dla elektrowni wiatrowych, ale niewykorzystany potencjał jest ogromny.

Gdy lądowa energetyka wiatrowa czeka na zmianę tzw. ustawy odległościowej, sektor OZE z nadzieją zerka w stronę wybrzeża. W perspektywie dwóch dekad będziemy mogli mówić o ponad 10 GW energii generowanej na polskim morzu, ale potencjał Bałtyku jest dwa razy większy.

Europjeska energetyka wiatrowa infografika

 

– Biorąc pod uwagę część stref ekonomicznych Szwecji, Litwy i Danii, możemy mówić o potencjale Bałtyku na poziomie 20 GW mocy, co w zestawieniu z mocą ok. 44,6 GW zainstalowaną w polskim systemie elektroenergetycznym obrazuje skalę zjawiska – podkreśla Aleksander Gul z firmy ABB, specjalizujący się w doborze urządzeń dla morskich farm wiatrowych dużych mocy. Jego zdaniem Bałtyk to doskonałe miejsce dla tego typu wielkich inwestycji. Jest to morze relatywnie płytkie, a wiatr jest w miarę stabilny i nie przybiera formy huraganów jak na Morzu Północnym. Poza tym fakt, że wiatr nie natrafia na przeszkody, powoduje, że elektrownie wiatrowe na morzu cechują się wyższą produktywnością od tych zlokalizowanych na lądzie.

Większe niż Pałac Kultury

Według raportu WindEurope w minionym roku w całej Europie wartość zrealizowanych projektów w obszarze energetyki wiatrowej wyniosła 19 mld euro. Przyłączono w sumie 15,4 GW nowych mocy, to jest 27 proc. więcej niż w 2018 roku. Łączna moc zainstalowana morskich farm wiatrowych osiągnęła rekordową wartość 3,6 GW. W Polsce ta wartość wyniosła równe 0, ale ma się to zmienić, bo po prostu nie mamy wyjścia. W zeszłym roku rozwijanych było 12 projektów farm wiatrowych w polskiej części Bałtyku. Założenia planu zagospodarowania obszarów morskich wskazują trzy rejony przewidziane na te inwestycje i obszar o łącznej powierzchni ponad 2 tys. km2 (na wschód i na północ od Ławicy Słupskiej, wschodni stok Ławicy Odrzańskiej oraz południowy stok Ławicy Środkowej). Farmy będą sytuowane w odległości ponad  12 mil morskich od brzegu, co pozwoli chronić walory krajobrazowe polskiego wybrzeża, jednocześnie w pełni wykorzystując potencjał polskich obszarów morskich.

I choć farmy wiatrowe na morzu nie są tanie, a na ich realizację potrzeba względnie długiego czasu, to szybki postęp technologiczny sprawia, że koszt ich budowy systematycznie maleje – i już teraz jest konkurencyjny w stosunku do elektrowni węglowych… Główni inwestorzy rozpoczęli lub ukończyli prace koncesyjne oraz rozpoczęli przygotowania do prac projektowych. Na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku, czyli jeszcze przed etapem projektowania, Orlen wybierze partnera strategicznego do projektu budowy morskich elektrowni. Państwowy gigant poprzez swą spółkę Baltic Power posiada koncesję na budowę farm na Bałtyku o maksymalnej łącznej mocy do 1200 MW. Nie próżnuje również PGE-Baltica, której projekty dwóch morskich farm wiatrowych – Baltica 2 i Baltica 3 – otrzymały pozwolenie środowiskowe. Już w 2016 roku decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach zostały wydane dla projektu Polenergii mającej za partnera  strategicznego norweski koncern Equinor.

Oczywiście podstawę naszej energetyki wiatrowej wciąż stanowią farmy lądowe, ale zdaniem Janusza Gajowieckiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), po czekającym nas w najbliższych latach boomie inwestycyjnym w tym sektorze, znów może przyjść zastój. – Rząd nie zniósł bowiem zasady minimalnej odległości, która dziś nie pozwala na zastosowanie najnowocześniejszych turbin w realizowanych projektach, ani na przygotowywanie nowych – uważa Gajowiecki.

Farmy morskie nie mają takich ograniczeń, dlatego stają się łakomym kąskiem dla inwestorów. – Wiatrak o mocy 12 MW, a takie najprawdopodobniej będą stawiane na morzu Bałtyckim, ma średnicę samego rotora 220 m, a śmigło góruje na wysokości 270 m, czyli wyżej niż iglica Pałacu Kultury i Nauki  w Warszawie. To są ogromne maszyny, których wydajność jest wielokrotnie większa w porównaniu z wiatrakami budowanymi na lądzie  – podkreśla Aleksander Gul.

Technologia o krok przed regulacjami

Siłą rzeczy zbudowanie i przyłączenie morskiej farmy wiatrowej to względnie skomplikowane przedsięwzięcie. Przygotowania do realizacji trwają o wiele dłużej niż sama budowa elektrowni.

– W Polsce istnieje duży potencjał przemysłowy, już teraz produkujący komponenty dla morskich farm wiatrowych na eksport. Ścisła współpraca producentów zlokalizowanych w Polsce może  stworzyć dobre perspektywy dla rozwoju całej gałęzi przemysłu, pracującego na rzecz budowy wielkiego kompleksu morskich farm wiatrowych na Bałtyku – podkreśla Aleksander Gul.

Bardzo ważną rolę odgrywają biura projektowe, które znają lokalne uwarunkowania, są w stanie nie tylko przygotować projekt „pod klucz”, ale także uwzględnić wymogi przyłączenia do sieci i sfinalizować wszystkie uzgodnienia techniczno-prawne, z pozwoleniami na budowę włącznie. Tutaj liczy się przede wszystkim doświadczenie, o które w tej branży, biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę inwestycji, trudno – szczególnie w Polsce.

– Nasi koledzy z Grupy ABB zdobywali doświadczenie współpracując przy budowie morskich farm wiatrowych w Hiszpanii, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Tymi doświadczeniami chętnie dzielą się z nami, a my możemy wykorzystać je na lokalnym rynku. Zrealizowaliśmy już kilkanaście projektów dla farm wiatrowych w Polsce – dodaje Hubert Krukowski z Biznesu Produktów i Systemów Energetyki ABB. – Inwestorzy to doceniają, tym bardziej, że jesteśmy w stanie zapewnić wyprowadzenie mocy i przesył pozyskanej energii do sieci w najlepszej możliwej technologii dla danej inwestycji.

A technologia zawsze jest krok przed regulacjami. Jej rozwój powoduje, że inwestycje stają się coraz bardziej opłacalne. Na przykład niedawno w porcie w Rotterdamie przyłączono do sieci prototyp największej morskiej turbiny wiatrowej Haliade-X 12 MW. Złożono na nią zamówienia na ponad kilkaset sztuk. Inwestorzy wiedzą bowiem, że im większa moc jednostkowa wiatraka, tym niższe koszty każdego zainstalowanego megawata.

Wbrew pozorom, bywa że w Polsce wieje, mocno i stabilnie. W lutym polskie farmy wiatrowe wyprodukowały ponad 2,1 TWh energii elektrycznej, najwięcej w historii. – Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Polska powinna w znacznie większym stopniu wykorzystywać potencjał wiatru. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej ocenia, że na lądzie możliwe byłoby dojście do 24 GW, a na morzu – nawet do 14 GW generowanej mocy. W chwili obecnej najważniejsza dla bezpieczeństwa i konkurencyjności naszej energetyki jest dywersyfikacja miksu energetycznego i obniżenie emisyjności naszej gospodarki – podsumowuje Janusz Gajowiecki.

Potencjał wiatru w Polsce

  • 53 MW wyniosła moc zainstalowana elektrowni wiatrowych zbudowanych w 2019 roku
  • 5900 MW wynosi łączna moc zainstalowana wszystkich elektrowni wiatrowych
  • 100 proc. elektrowni wiatrowych w Polsce to instalacje lądowe
  • 400 mln zł wyniosła wartość energii wygenerowanej przez polskie wiatraki w lutym 2020 roku, dzięki czemu cena energii na giełdzie spadła do najniższego poziomu od dwóch lat
  • 9 proc. zapotrzebowania na elektryczność w Polsce pokrywa energia wiatrowa
  • 2,2 GW mocy przewidziano na energetykę wiatrową w największej w minionym roku aukcji w Europie, która odbyła się w Polsce

Autor: Sławomir Dolecki

Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998.
Skomentuj ten artykuł