Cyfryzacja odpowie na problemy górnictwa

Przed wrześniowymi targami górniczymi w Katowicach pytamy o trendy, kierunki rozwoju i przyszłość branży.

O sytuacji polskiego górnictwa, nowym spojrzeniu na stare problemy, wyzwaniach dla firm wydobywczych i szansach na rozwój branży jakie daje cyfryzacja, rozmawiamy z dr inż. Jerzym Kickim, kierownikiem Pracowni Pozyskiwania Surowców Mineralnych w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN.

Fot. Urszula Czapla/Arch. ABB

Czy Polska jest samotną węglową wyspą w Europie?

Jeśli chodzi o węgiel kamienny to niewątpliwie tak, ale jeśli weźmiemy pod uwagę cały przemysł wydobywczy węgla, to największa branża górnicza znajduje się w Niemczech. Jest to górnictwo odkrywkowe węgla brunatnego. Niemcy wydobywają ponad 170 mln ton tego węgla rocznie, czyli znacznie więcej niż nasze górnictwo węgla kamiennego i brunatnego razem wzięte. Jest to gigant, który się nie eksponuje, ale statystyki są jednoznaczne. Nasza baza zasobowa jest znacząca, bo pod tym względem Polska jest w pierwszej dziesiątce na świecie, ale wydobywamy węgiel w sposób kosztowny. W górnictwie jesteśmy głównym graczem również pod względem wielkości kopalń i liczby zatrudnionych. Szkoda, że nie pod względem wydajności.

Z czego więc bierze się fakt, że Polska na arenie europejskiej jest postrzegana jako największy truciciel, mimo że to Niemcy przodują w wydobyciu i wykorzystaniu węgla?

Statystycznie rzecz biorąc, jeśli spojrzymy ile przemysł niemiecki emituje CO2 na głowę mieszkańca  i skalę emisji, to wówczas obraz Polski nie jest taki niekorzystny. Podobnie mogłoby okazać się w przypadku Wielkiej Brytanii, która jest ogromnym importerem węgla. Natomiast nie ma wątpliwości, że jesteśmy opóźnieni jeśli chodzi o edukację społeczeństwa. Presja społeczna na to, żeby w miastach było czystsze powietrze, jeszcze kilka lat temu praktycznie nie istniała. Jednak ogólny obraz niskiej jakości powietrza w miastach jest nieco zniekształcony, ponieważ to nie tylko węgiel odpowiada za to, że spośród 50 miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu, 33 znajduje się w Polsce. Ten problem jest bardziej złożony. Jednym z wielu powodów zanieczyszczeń powietrza w miastach, obok spalania węgla w piecach o niskiej efektywności, jest m.in. stosunkowo duża obecność starych samochodów z silnikami diesla, często funkcjonujących bez filtra cząstek stałych. Z drugiej strony brakuje także działań, które z rezygnacji z węgla na przykład w domach jednorodzinnych uczyniłyby decyzję zasadną ekonomicznie. Powinniśmy bardziej zdecydowanie działać w kwestii promocji gazu jako nośnika energii, rozwijać odnawialne źródła energii, czy w większym stopniu wykorzystywać energię elektryczną w nocy. Tu jednak problemem może być cena energii, więc należałoby się zastanowić, czy w ramach krajowego planu likwidacji niskiej emisji nie warto wprowadzić dopłat do rachunków za gaz czy prąd, jeśli źródła te wykorzystujemy do ogrzewania. Jest wiele działań, które wdrażamy niezwykle opieszale. Mogłyby one zmienić sytuację, a przy okazji zdjąć odium z górnictwa za zanieczyszczone powietrze.

Fot. Urszula Czapla/Arch. ABB

A kiedy energetyka odnawialna stanie się realnym uzupełnieniem miksu energetycznego w Polsce?

Przede wszystkim gdy prawo zagwarantuje stabilność na przestrzeni wielu lat. Powinniśmy przyjąć precyzyjny plan energetyki odnawialnej, bo regulacje w tej kwestii zmieniają się w szalonym tempie. Wszystko musi być jednoznacznie zapisane i realizowane, a brak takich stabilnych regulacji dotyczących energetyki, a także w pewnym sensie i górnictwa, jest największym mankamentem naszej gospodarki. PAK dostarcza ok. 10 proc. energii do naszego systemu energetycznego, a nie może się doczekać decyzji w sprawie złoża Ościsłowo i sądzę, że nie jest to tylko kwestia aprobaty społecznej. Podobnie jest ze złożem Złoczew dla Bełchatowa, które jest obciążone wieloma wątpliwościami natury technicznej, środowiskowej, ale jest istotnym elementem strategii energetycznej. Rodzi to pytanie o przyjętą strategię energetyczną i szanse jej realizacji.

Dużo mówi się o tym, że od węgla trzeba odchodzić, korzystać z innych źródeł, być może importować energię od tych, którzy mają nadprodukcję. A jak w tym wszystkim powinny odnaleźć się firmy wydobywcze? One przecież nie odpowiadają za politykę wykorzystania surowca, a dostarczają produkt. Co jest dla nich dzisiaj największym wyzwaniem?

Największe wyzwania to przede wszystkim obniżenie kosztów i lepsze wykorzystanie majątku, organizacja pracy. Często są to stosunkowo proste działania. Od lat mówimy o zmianie systemu organizacji pracy kopalń i wdrożeniu systemów motywacyjnych wynagrodzeń za pracę. Mamy takie przykłady. Bogdanka, między innymi dzięki organizacji pracy, inwestycjom i wdrażanym zmianom, ma dobowe wydobycie i wydajność pracy na poziomie nieosiągalnym dla innych kopalń i nie jest to zasługa tylko warunków górniczo-geologicznych. Cały czas pojawiają się tam nowe pomysły dotyczące techniki i technologii eksploatacji złoża czy też organizacji pracy, co pozwala tej kopalni dobrze się rozwijać. Zasadna zatem jest obecność takich firm technologicznych jak ABB, która dostarcza nowoczesne narzędzia i wspiera cyfryzację. Sprzęt i technologie w górnictwie muszą być najwyższej jakości, żeby dawały gwarancję wysokich wyników produkcyjnych i niskich kosztów pozyskania węgla.

Czy cyfryzacja może być odpowiedzią na problemy górnictwa?

Zdecydowanie tak. Jeśli wzrasta wiedza o procesie produkcji, to znacznie bezpieczniej i wydajniej można planować działania czy przewidywać awaryjność maszyn. Ilość danych generowanych w górnictwie jest ogromna. Na przykład KGHM posiada około 1200 maszyn samojezdnych podpiętych do systemu i wysyłających najróżniejsze informacje. Gromadzenie i analiza danych pozwala na kontrolę sprawności tych maszyn oraz planowanie ich wydajności, a awaryjność można ograniczyć do minimum, chociaż należy przyznać, że i tu pewne działania winny ulec przyśpieszeniu. Cyfryzacja jest niewątpliwie nieuniknioną przyszłością.

Czy nasze kopalnie na tle najlepszych przedsiębiorstw z branży na świecie są mocno zapóźnione? Jak niwelować różnice?

To jest kwestia inwestycji w pewne obszary, innego sposobu zarządzania oraz bardziej zaawansowanych systemów informatycznych, które przede wszystkim pozwalają na pełną kontrolę kosztów. U nas nie ma niestety ligi światowej, ale myślę, że dobrym wzorcem są pewne działania takich spółek jak JSW SA, LW Bogdanka SA czy KGHM Polska Miedź SA, które od wielu lat inwestują w bardzo zaawansowane systemy informatyczne. Oczywiście można szukać różnic w organizacji pracy, ale nie wolno zapominać, że nasze kopalnie mają pewne obciążenia historyczne (np.  prowadzą eksploatację w obszarach zaludnionych) i z pewnymi rozwiązaniami nigdy nie dojdziemy do tego, co proponuje świat. Ale jeśli chodzi o technikę czy maszyny, to kupujemy u tych samych dostawców, co najlepsi na świecie.

Jedną z ogromnych zalet nowoczesnych technologii jest predykcja, czyli mówiąc w dużym uproszczeniu możliwość przewidywania zdarzeń. Czy takie systemy sprawdzają się w przemyśle wydobywczym?

Górnictwo wręcz potrzebuje takich systemów. Predykcja oznacza m.in. prognozę parametrów środowiskowych w jakich pracują górnicy, ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń naturalnych. A skuteczne systemy predykcji technicznej, jak nazywam predykcyjne utrzymanie ruchu, pozwalają na podjęcie czynności prewencyjnych w przypadku pogorszenia się parametrów pracy maszyn i procesów. Predykcja utrzymania ruchu może odegrać niezwykła rolę. Prognozowanie optymalnej odległości transportu, predykcja czasu remontów i przestojów oraz analiza wielu innych cennych informacji powinna poprawiać  wskaźniki wydajności w kopalniach. Z drugiej strony, mimo wieloletnich badań wciąż nie udało się opracować metody predykcji zjawisk sejsmicznych występujących w kopalniach podziemnych. W dalszym ciągu to zagrożenie jest przyczyną największych nieszczęść w kopalniach, nie tylko polskich. Pewnym panaceum na poznanie bliżej tych zjawisk może być postępująca powoli cyfryzacja.

Mimo pewnego sceptycyzmu wobec cyfryzacji, jest to w branży temat gorąco dyskutowany. Czy myśli Pan, że będzie on jednym z motywów przewodnich tegorocznych Targów Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego?

Cyfryzacja jest konsekwencją rewolucji cyfrowej, o której zmarły przed kilkoma laty twórca popularnej myszki komputerowej Douglas Engelbart mówił, iż ma ona większe znaczenie w rozwoju cywilizacji niż wynalazek pisma czy druku. Zastosowanie technologii cyfrowych w polskich firmach jest w dalszym ciągu niskie i bynajmniej to nie górnictwo jest wśród nich liderem. Jak podają raporty, tylko co czwarta polska firma posiada system zarządzania zasobami wewnętrznymi ERP. Wdrożenie rozwiązań cyfrowych wymaga inwestycji przede wszystkim w kapitał ludzki i wiąże się z ogromnymi zmianami w kulturze pracy, o czym przekonała się ostatnio JSW SA, zatrudniając liczną grupę młodych geologów specjalizujących się w modelowaniu cyfrowym złóż. Polskie firmy zaczynają nadrabiać zaległości i nie inaczej jest w górnictwie. Mam nadzieję, że górnicy mają świadomość, iż sukces będzie należał do tych, którzy zbudują skuteczne źródła gromadzenia i przepływu danych oraz będą potrafili je przekuć na sukces finansowy. Bo przecież to jedna z najprostszych dróg do zmniejszenia kosztów i poprawy efektywności wykorzystania ogromnego majątku, jaki zaangażowany jest w proces produkcyjny w kopalniach. Czy będzie to jeden z motywów przewodnich tegorocznych targów? Powiem krótko – oby był.

Gdy dyskutuje Pan z ekspertami z branży, to co mówi się o przyszłości polskiego górnictwa, biorąc oczywiście pod uwagę uwarunkowania prawne, polityczne czy społeczne?

Za mało wierzy się w to, że górnictwo jest branżą liczącą się w skali polskiej gospodarki. Na pewno ciekawy jest w tym kontekście przypadek KGHM Polska Miedź SA, który inwestuje za granicą, chce działać globalnie, bo widzi problemy i ograniczenia jakie ma w Polsce, gdzie złoże znajduje się coraz głębiej, więc rośnie skala zagrożeń dla pracowników i trudniej prowadzić wydobycie. Z drugiej strony koncern inwestuje w kopalnię odkrywkową złóż rud miedzi i molibdenu w Chile, gdzie realizowany jest proces produkcyjny przy wykorzystaniu najnowszych rozwiązań z zakresu automatyki i informatyki, i gdzie „odkłada się” ruda tlenkowa do zagospodarowania w przyszłości. Nowe technologie pozwalają eksploatować i przerabiać to, co kilkanaście lat temu było uważane za nieopłacalne. Oczywiście otwartym jest też pytanie, czy nie możemy sprzedawać swojej wiedzy i doświadczeń, bo górnictwo węglowe na świecie rozwija się. Proszę zobaczyć jaki skok zrobili Chińczycy, którzy od pewnego czasu rozdają karty na globalnym rynku surowcowym, w tym na rynku węglowym. Kiedy Chińczycy ograniczają import węgla koksującego, to jego cena na światowych rynkach gwałtownie spada i tak naprawdę to oni zadecydują o jego przyszłości. Chcę powiedzieć też, że biznes wydobywczy jest w skali kraju – ale i świata – bardzo ważny i jeszcze długo tak pozostanie. Świat potrzebuje surowców. Ciągle też aktualne pozostaje jedno z powiedzeń byłego szefa OPEC, szejka Ahmeda Zaki Yamaniego, który odchodząc ze stanowiska kilkanaście lat temu powiedział, że „era kamienia łupanego nie skończyła się z powodu braku kamienia i era ropy nie skończy się z powodu braku ropy”.

Czyli nie obawia się Pan o przyszłość górnictwa w Polsce?

Nie, to też kwestia nowego spojrzenia na stare problemy i dostępności zasobów złóż, ale także szerszych działań na rynku globalnym czego przykładem jest wspomniany KGHM Polska Miedź SA. Wiele zależy od nas. Niektóre branże radzą sobie doskonale, a jeszcze niedawno wydawało się, że przechodzą do historii. Doskonałym przykładem jest ZGH Bolesław, który eksploatuje to, co 40 lat temu zostawiał na hałdach. ZGH Bolesław opracował własny unikatowy proces produkcyjny i w zakresie pozyskiwania cynku jest jednym z liderów w obszarze recyklingu na świecie. KGHM też ma składowisko odpadów Żelazny Most – ogromny potencjał na przyszłość. Być może częściej trzeba sięgać po rozwiązania, które z powodzeniem funkcjonują na świecie. Przykładem jest technika crowdsourcingu, kiedy to firma najczęściej w drodze konkursu odwołuje się poprzez internet do szerokiej społeczności w realizacji konkretnego celu. Ogłaszam konkurs, bo może ktoś inny ma dobry, lepszy pomysł. Przykłady? Jedna z grup kopalń złota i miedzi w Australii poszukuje możliwości lepszego poznania własnych złóż przy wykorzystaniu nowoczesnych technik cyfrowych. Główną nagrodą jest milion dolarów. Sztandarowy przykład w zakresie wykorzystania crowsdourcingu to Gold Corp Challenge w Kanadzie… Kopalnia Red Lake w trudnej sytuacji opublikowała pełną informację o złożu oraz dostępną wiedzę historyczną w internecie i okazało się, że patrzący na wszystko z zewnątrz specjaliści – w tym przypadku konsorcjum dwóch firm z Australii – znaleźli w tej kopalni złoto o szacunkowej wartości 6 mld USD. Akcje firmy skoczyły wielokrotnie, a firma znalazła się wśród czołowych producentów złota na świecie. Nowe technologie tworzą nowe możliwości rozwoju. Dzisiaj świat jest zupełnie inaczej zorganizowany, niż jeszcze kilkanaście lat temu, a my reagujemy na to bardzo powoli.

Rozmawiał: Sławomir Dolecki

Inwestycje w górę, zyski w dół

  • 63,4 mln ton węgla kamiennego wydobyły polskie kopalnie w 2018 roku, najmniej od 1947 roku
  • 83 tys. pracowników zatrudniają kopalnie w Polsce. 20 lat temu było to 430 tys. osób.
  • 2,26 mld zł wyniosła pomoc publiczna dla górnictwa w 2018 roku. W tym roku kwota ta wyniesie 2,12 mld zł i ma systematycznie spadać przez najbliższe lata.
  • 1,25 mld zł wyniósł zysk górnictwa węgla kamiennego w zeszłym roku w stosunku do 2,9 mld zysku w 2017 roku.
  • 1 mld zł – o tyle wzrosły wydatki na inwestycje w kopalniach w 2018 roku w porównaniu do 2017 roku.
Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998.
Related stories
Skomentuj ten artykuł