Gospodarka 4.0 z lotu ptaka

Wywiad z Piotrem Pietrzakiem, dyrektorem ds. technologii w IBM.

Rozmawiamy o cyfryzacji przemysłu, barierach rozwoju, nowoczesnych technologiach, a przede wszystkim o wynikach badania „W drodze ku Gospodarce 4.0” , przeprowadzonego przez wydawcę „Computerworld” przy współpracy z ABB.

Piotr Pietrzak, fot. IBM

O Przemyśle 4.0 czy – traktując szerzej cyfryzację przemysłu – o Gospodarce 4.0, mówi się coraz częściej. Uważa pan, że w najbliższym czasie zagadnienia te zdominują dyskusje branżowe?

Temat jest niezwykle ważny i będzie się pojawiał coraz częściej, nie tylko w branży technologicznej. Musimy bowiem pamiętać, że zmiany technologiczne wywołują również zmiany społeczne, wpływają na strukturę zatrudnienia lub wymagane kompetencje pracowników. I z tego punktu widzenia ograniczanie Przemysłu 4.0 do technologii jest zbytnim uproszczeniem. W aspekcie Przemysłu 4.0 ważne jest także wejście do powszechnego użytku komunikacyjnych sieci 5G. To powiązane tematy, ponieważ łączy je Internet Rzeczy. Technologia 5G umożliwi urządzeniom inny sposób komunikacji, bardziej wydajny, potencjalnie bezpieczniejszy. Tak więc Przemysł 4.0 trzeba rozpatrywać w trzech aspektach: nowych technologii, komunikacji 5G i czynnika społecznego.

To oznacza, że firmy nie mają wyboru, problem jest złożony i toczy się, jak kula śniegowa…

Nie postrzegałbym tego w kategoriach problemu, ale trendu, który na pewno nadejdzie. Na firmach zmiana zostanie wręcz wymuszona, chociażby przez dostawców, którzy będą wdrażali nowości technologiczne, więc jakakolwiek modernizacja linii produkcyjnych będzie wiązała się z wejściem w ten obszar. W efekcie wiele przedsiębiorstw – nawet jeżeli do tej pory nie myślało o Przemyśle 4.0 –zaczyna dostrzegać wyzwania, chociażby dlatego, że kooperacja z bardziej dojrzałymi czy rozwiniętymi partnerami coraz częściej tego wymaga. Warunkiem nowych kontraktów bardzo często jest odpowiedni proces komunikacji, sposób zabezpieczenia miejsca pracy, dbanie o BHP i wszystko, co wiąże się z procesem produkcyjnym.

Powiedział pan, że coraz więcej firm zaczyna myśleć o Przemyśle 4.0. Jednak badanie na 108 przedsiębiorstwach działających na polskim rynku, które przeprowadził wydawca magazynu „Computerworld”, pokazują coś przeciwnego: że wiele z nich nie uświadamia sobie konieczności uruchomienia procesu zmian. Czy takie wnioski odzwierciedlają rzeczywistość?

W dużej mierze tak, ponieważ przedsiębiorcy skupieni na swoim podstawowym biznesie nie są w stanie spojrzeć „z lotu ptaka” na to, co się dzieje w ich firmie i w gospodarce. Zmiany na rynku, rosnące wymagania kontrahentów oraz klientów powodują, że efektywność produkcji i pracy stają się podstawą biznesu, i muszą być wsparte w coraz większym stopniu przez robotyzację i automatyzację. Menadżerowie, którzy sobie to uświadamiają, zaczynają podążać w stronę Przemysłu 4.0, szczególnie jeśli chcą walczyć o nowe kontrakty.

Chyba nie jest ich zbyt wielu, ponieważ 45 proc. ankietowanych przedsiębiorstw nie stosuje żadnych narzędzi czy technologii odkrywania wiedzy do wspomagania automatyzacji procesów, natomiast sztuczną inteligencję wykorzystuje zaledwie 12 proc. z nich. Czy to oznacza, że ta technologia jeszcze nie jest wystarczająco dojrzała do wdrożenia, czy może ludzie z różnych względów obawiają się zaawansowanych rozwiązań?

Raczej nie do końca mają świadomość możliwości jej zastosowania. Na pewno pierwszym krokiem na drodze do wykorzystania sztucznej inteligencji jest automatyzacja. Biorąc pod uwagę fakt, że wkrótce ogromna liczba urządzeń będzie się ze sobą cały czas komunikowała, to bez analizy tej komunikacji – na przykład w kontekście potencjalnych zagrożeń bezpieczeństwa i automatyzacji reagowania na te zagrożenia – firmy nie będą w stanie w ogóle sobie poradzić. Po prostu liczba komunikatów będzie zbyt duża dla administratorów systemu. Z drugiej strony czas reakcji człowieka na wykryte zagrożenie jest zbyt długi. Przecież aby przejąć z zewnątrz jakieś dane wystarczą sekundy i kilka kolejnych sekund, aby zatrzeć za sobą ślady. Analiza, a także proces podejmowania decyzji i działań musi być więc zautomatyzowany. Dlatego więcej powinno mówić się o praktycznych możliwościach wykorzystania sztucznej inteligencji.

A jak można ją wykorzystać w przemyśle, na przykład w zakładzie produkcyjnym?

Jest wiele ciekawych rozwiązań, chociażby w obszarze zarządzania personelem i dbania o jego bezpieczeństwo – Workforce Management czy Workforce Safety. Na przykład pracownik wchodzi w zagrożony obszar nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństw. Wówczas system automatycznie zatrzymuje maszyny i jednocześnie powiadamia pracownika o zaistniałej sytuacji. Innym prostym przykładem jest monitorowanie temperatury osoby pracującej w trudnych warunkach. Jeśli temperatura jego ciała zaczyna wzrastać – pod wypływem stresu lub temperatury otoczenia – taki pracownik może być automatycznie wycofany z linii produkcyjnej. System – na podstawie analiz – może także dobierać ludzi w zespoły i brygady zadaniowe, bazując na przykład na pomiarze ich dotychczasowej efektywności czy kompetencji i doświadczeniu.

To teoria, a co w praktyce jest wykorzystywane w tym zakresie w polskich przedsiębiorstwach?

Na liniach produkcyjnych najczęściej zaawansowane algorytmy wykorzystuje się do badania jakości produktu czy materiału. Jest to wszelkiego rodzaju automatyzacja analizy obrazu związana z prześwietleniem materiałów i podejmowaniem decyzji: czy na przykład jakaś tuleja, turbina lub fragment silnika będzie szczelny i nie ma tendencji do pękania.

Mówiąc o Przemyśle 4.0 nie sposób uciec od problemu cyberzagrożeń. Czy należy je traktować w kategoriach ograniczenia rozwoju cyfrowych technologii? Przecież im więcej cyfryzacji, tym większe zagrożenie atakiem, a doświadczenie pokazuje, że nie zawsze można się przed nim uchronić.

Można się przed nim chronić przy założeniu, że cały proces cyfryzacji czy transformacji przedsiębiorstwa od początku uwzględnia ten aspekt. Obecnie cyberbezpieczeństwo jest wkomponowane w proces projektowania i wytwarzania produktu, a jeśli to rozdzielamy i dopiero przy gotowym produkcie zastanawiamy się, jak przeciwdziałać potencjalnym zagrożeniom, to zawsze pojawią się nieprzewidziane luki i problemy. Już na etapie projektowania trzeba zastanowić się nad potencjalnymi niebezpieczeństwami ataku, jakich protokołów komunikacyjnych używać, jak chronić kanały komunikacji pomiędzy urządzeniami. Mówimy wówczas o „Security by Design”, czyli całe rozwiązanie jest zabezpieczone dzięki procesowi projektowania.

Dyskutujemy o nowych możliwościach, technologiach, bezpieczeństwie, a może w ogóle nie powinniśmy o tym rozmawiać, ponieważ w badaniach można znaleźć informacje, że 27 proc. ankietowanych nie planuje żadnych działań związanych z gospodarką 4.0, 29 proc. nie ma strategicznego planu, chociaż realizuje drobne projekty, a 19 proc. w ogóle nie zamierza przygotować planu strategicznego, ale może drobne elementy cyfryzacji wprowadzi. Jak to zinterpretować?

Bardzo często w przedsiębiorstwach realizowane są projekty, które są związane z cyfryzacją procesów produkcyjnych czy procesów zarządczych, ale nie są one wprost nazywane wejściem w Przemysł 4.0. Z drugiej strony ogromną wartość ma podnoszenie tego tematu i publikowanie wyników badań, ponieważ takie firmy, jak IDG, która zrobiła to badanie, czy ABB i IBM, chcą podkreślać wagę Przemysłu 4.0 z punktu widzenia konkurencyjności polskiego przemysłu dla gospodarki. I wreszcie aspekt trzeci: jeśli startujemy z niskiego poziomu technologicznego, to oznacza, że wdrażane rozwiązania będą najnowocześniejsze na rynku. Chociaż nikt nie nazywa tego „po imieniu”, to wkrótce może się okazać, że sektor przemysłowy pójdzie drogą branży finansowej, ubezpieczeniowej czy telekomunikacyjnej. Te, dzięki dużym opóźnieniom w momencie transformacji, wdrożyły najnowsze rozwiązania i dzisiaj są w czołówce europejskiej i światowej, jeśli chodzi o digitalizację i dostępność usług.

Potrzebę wdrażania Przemysłu 4.0 można uzasadniać na wiele sposobów. Na przykład 59 proc. ankietowanych w cyfryzacji widzi szansę na ograniczenie kosztów, 40 proc. ma nadzieję na wyższe przychody, ale tylko 25 proc. badanych dostrzega możliwość poprawy jakości produktów i usług. A może technologie związane z Przemysłem 4.0 to nowoczesne narzędzie służące zwiększaniu zysków?

Przede wszystkim podniesienie poziomu automatyzacji i robotyzacji w sektorze przemysłowym wymusi zmiany i optymalizację procesów, a przecież jeżeli możemy coś wytworzyć taniej, generujemy wyższy profit, którym możemy się podzielić z udziałowcami, pracownikami czy klientami. I to jest jeden obszar korzyści. Natomiast jeżeli chodzi o podniesienie jakości produktu, to proces ten będzie kroczył równolegle do obniżenia kosztów, ponieważ automatyzacja kontroli jakości spowoduje, że ilość występujących błędów, defektów czy uszkodzeń będzie mniejsza. Cyfryzacja wpłynie też na poprawę jakości obsługi klienta, dzięki czemu będzie on bardziej zadowolony. Tak więc w pierwszej kolejności pojawi się szansa na niższe koszty i wyższe przychody, a za tym w sposób naturalny wzrośnie jakość produktów i usług.

Dzisiaj badania dotyczące nowych technologii, Gospodarki 4.0 i cyfryzacji procesów produkcyjnych mówią o tym, co firmy planują i jakie mają zamierzenia. A kiedy badania zaczną prezentować to, co firmy już zrobiły i jak niewiele im brakuje do pełnego sukcesu? Ile czasu na to potrzebujemy?

Odpowiem trochę przewrotnie – nigdy. Doskonalenie procesów produkcyjnych jest i będzie procesem ciągłym, dlatego że co chwilę rynek będzie wymagał od nas nowych produktów. Jednak te nowe produkty będzie można wytworzyć dzięki wchodzącym nowym technologiom, a więc wciąż będą konieczne nowe wdrożenia. Być może za kilka lat będziemy mówili o tym, że właśnie wchodzi przemysł 5.0, bo komputery kwantowe staną się codziennością i upowszechni się sztuczna inteligencja. Wówczas wszyscy będą mogli powiedzieć: mamy automatyzację i cyfryzację na wysokim poziomie, ale właśnie stoimy przed kolejnymi wyzwaniami. Dlatego warto powtórzyć takie badania powiedzmy za trzy lata i wówczas pokusić się o odpowiedź na to pytanie.

Rozmawiał: Sławomir Dolecki

 

Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998.
Skomentuj ten artykuł