Cały świat inwestuje w roboty

Od czterech lat liczba sprzedanych robotów przemysłowych systematycznie rośnie, bijąc kolejne rekordy.

Z szacunkowych danych wynika, że 2017 rok był kolejnym rekordowym okresem pod względem sprzedaży nowych robotów. Wzrost wyniósł ok. 18 proc., co dało w skali globalnej 347 tys. sztuk. Natomiast w roku 2020 całkowita sprzedaż globalna ma osiągnąć 521 tys. sztuk. Szacuje się także, że światowy zasób operacyjnych robotów przemysłowych wzrośnie z około 1,828 mln sztuk na koniec 2016 r. do 3,033 mln sztuk na koniec 2020 roku, co stanowi średnią roczną stopę wzrostu wynoszącą 14 proc.

Najbardziej zrobotyzowane kraje świata

Liderem jest oczywiście Azja, gdzie tylko w 2016 roku zainstalowano niemal 190,5 tys. nowych robotów przemysłowych. Był to kolejny rekordowy rok dla tego regionu. Dla porównania, na drugim co do wielkości rynku, czyli w Europie, w tym samym czasie sprzedano 56 tys. tego typu urządzeń.

Oczywiście trudno porównywać poszczególne kraje, głównie ze względu na zaawansowanie technologiczne i liczbę mieszkańców, ale trzy czwarte całej sprzedaży robotów w 2016 roku trafiło do pięciu krajów: Chin, Korei, Japonii, Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Nie dziwi przy tym, że od roku 2013 Chiny są największym rynkiem robotów na świecie z ciągłym dynamicznym wzrostem sprzedaży. Tylko w 2016 roku zainstalowano tam 87 tys. nowych robotów, co jest porównywalne do łącznego poziomu sprzedaży w Europie i obu Amerykach.

Podaż robotów na świecie

Motoryzacja i elektronika opanowane przez roboty

Głównym motorem napędowym robotyzacji jest przemysł elektroniczny, gdzie sprzedaż wzrosła aż o 41 proc., i oczywiście przemysł motoryzacyjny, do którego trafił co trzeci nowy robot przemysłowy. W pierwszym przypadku głównym czynnikiem rozwoju jest rosnące zapotrzebowanie na produkty elektroniczne, jak baterie, chipy i wyświetlacze. Z kolei branża motoryzacyjna to tradycyjnie najważniejszy klient producentów robotów. I choć ma ona nadwyżki mocy produkcyjnych, wciąż inwestuje w roboty przemysłowe, co wynika z konieczności wykorzystywania nowych materiałów, opracowywania energooszczędnych systemów napędowych, a także z dużej konkurencji na wszystkich głównych rynkach samochodowych.

Robotyzacja w Polsce

A jak na tym tle wygląda Polska? No cóż, choć liczb bezwzględnych nie udałoby się umieścić na jednym wykresie, to również mamy się czym pochwalić. Według danych Międzynarodowej Federacji Robotyki w 2013 roku dostarczono na nasz rynek 692 roboty, rok później było już 1267 urządzeń, a w roku 2015 osiągnięto rekordowe 1795 sztuk. Daje to wzrost w ciągu dwóch lat o ponad 259 proc., a takim przyrostem niewiele krajów może się poszczycić.

Z roku na rok sytuacja jest coraz lepsza, a ostatnie lata charakteryzowały się dynamicznym przyrostem liczby robotów w polskim przemyśle. Do średniej europejskiej brakuje nam jednak wciąż bardzo dużo i musimy w tym obszarze gonić nie tylko naszych zachodnich sąsiadów, ale i południowych – Słowację i Czechy. – komentuje Jakub Stec z ABB, kierownik sprzedaży ds. robotów przemysłowych.

Roboty w fabryce samochodów

Czy roboty zabiorą nam pracę?

Z wielu badań opinii społecznej wynika, że ludzie kojarzą robotyzację z zastępowaniem pracowników przez maszyny. Czy taki proces jest rzeczywiście zauważalny?

Jeśli chodzi o użycie robotów i związane z tym przemiany na rynku pracy, to na pewno nie mamy się czego obawiać. – uspokaja Jakub Stec z ABB – Wzrost zainteresowania robotami w przemyśle wynika przede wszystkim z braku pracowników. Duże przedsiębiorstwa, szczególnie produkcyjne, borykają się z wakatami, przez co nie zawsze są w stanie komfortowo realizować kontrakty, nie mówiąc już o rozwoju czy zwiększaniu produkcji. I widać to bardzo wyraźnie, ponieważ rozwojowi robotyzacji nieustannie towarzyszy zmniejszający się wskaźnik bezrobocia. Z drugiej strony roboty zastępują ludzi wszędzie tam, gdzie są bardzo trudne warunki pracy lub zmieniające się prawo ogranicza możliwości wykonywania pracy fizycznej np. przy przenoszeniu czy pakowaniu produktów. Młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy są coraz lepiej wykształceni, więc chętnych do „noszenia worków” jest coraz mniej.

Potwierdzają to dane z rynku niemieckiego. Z przeprowadzonych badań wynika, że jeden robot przemysłowy zastępuje co prawda dwa miejsca pracy w sektorze wytwórczym, jednakże tak duże straty są w pełni kompensowane przez zyski w postaci miejsc pracy poza przemysłem produkcyjnym. Inaczej mówiąc, roboty silnie zmieniły strukturę zatrudnienia, stymulując spadek miejsc pracy w sektorze wytwórczym (odpowiadały za prawie 23 proc. tego spadku), jednak nie były „zabójcą” miejsc pracy w gospodarce niemieckiej.

Ludzie zaczynają wykonywać prace bardziej skomplikowane, a przez to atrakcyjniejsze, również finansowo. – dodaje Jakub Stec – W przypadku sektora wytwarzania pracownicy najczęściej pozostają w swoim zakładzie, ale na bardziej odpowiedzialnych stanowiskach. Zdarza się, że przechodzą do sektora usług, gdzie generalnie można zarobić więcej.

Robotyzacja i ludzie

Robotyzacja przynosi zyski

Robotyzacja przemysłu to nie tylko zmiana struktury zatrudnienia, ale także realne korzyści dla przedsiębiorstw. Z analizy ekspertów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową – IBnGR („Wpływ robotyzacji na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw”, 2015) wynika, że na skutek robotyzacji ponad 83 proc. firm zwiększyło skalę produkcji, 67 proc. zauważyło spadek kosztów produkcji, 54 proc. podniosło rentowność, a 33 proc. badanych firm zaczęło zwiększać sprzedaż za granicą. Większość, bo niemal 80 proc. przedsiębiorców zadeklarowało, że roboty pozwoliły im utrzymać stały poziom zatrudnienia, a w niektórych przypadkach nawet utworzyć w zakładzie dodatkowe miejsca pracy. Jednocześnie 73 proc. z nich planuje kolejne zakupy robotów  (Źródło: Control Engineering Polska).

Przyszłość robotyzacji

Nowe roboty to także nowe technologie. W opinii ekspertów Międzynarodowej Federacji Robotyki perspektywy rozwoju rynku robotów przemysłowych wciąż są ogromne. Wśród najważniejszych czynników wymienia się: przemysł 4.0, łączący fabrykę realną z rzeczywistością wirtualną, który będzie odgrywał coraz większą rolę w globalnej produkcji, nową generację lekkich robotów umożliwiających ścisłą współpracę człowieka i maszyny, czy inteligentne roboty z „mózgiem” w chmurze wykorzystujące ogromne zbiory danych i systemy analityczne.

Roboty ABB

Jeśli mówimy o robotach przemysłowych i usługowych, a nie o robotach-zabawkach, to zdecydowanie idziemy w kierunku coraz większej interakcji z człowiekiem. Tzw. roboty współpracujące są chyba najdynamiczniej rozwijającym się segmentem robotów. Ich konstrukcja i sposób działania pozwalają likwidować wygrodzone cele, w których dotychczas pracowały manipulatory, i współdziałać z człowiekiem na jednym stanowisku pracy. To otwiera zupełnie nowe możliwości robotyzacji. Naszą propozycją w tym zakresie jest IRB14000, zwany potocznie YuMi. Poza tym dynamiczny rozwój obserwujemy także w robotyce serwisowej i usługowej. To urządzenia pracujące w medycynie, roboty rehabilitacyjne, sprzątające czy ogrodnicze. Coraz większą popularność, szczególnie w Japonii, zyskują roboty towarzyszące, które oprócz wykonywania pracy zapewniają człowiekowi towarzystwo. – podsumowuje Jakub Stec z ABB.

Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998, niemal od samego początku współtworzę kwartalnik dla klientów „Dzisiaj” i magazyn dla pracowników „Flesz”.
Related stories
Skomentuj ten artykuł