Z ABB na studiach, czyli o naszej współpracy z AGH

Sławomir Dolecki

O współpracy nauki z biznesem, wspólnych projektach badawczo-rozwojowych rozmawiamy z prof. dr. hab. inż. Antonim Cieślą z AGH.

Panie profesorze, mówi się, że nie ma biznesu bez nauki i nauki bez biznesu, jednak nie zawsze tak było. Ta współpraca tak naprawdę zaczęła się zaledwie trzy dekady temu. Pamięta Pan te początki?

Rzeczywiście, na początku lat 90. ubiegłego wieku ta współpraca zdecydowanie nabrała wiatru w żagle, ale nie jest prawdą, że dopiero wówczas się rozpoczęła. Nasz wydział współpracuje z przemysłem praktycznie od początku swojego istnienia. Już w latach 50. pracownicy wydziału – „napędowcy”, „maszynowcy” – instalowali infrastrukturę elektryczną w Hucie im. Lenina. Ja, jeszcze jako student, doświadczałem współpracy kadry naukowej z przemysłem. Podczas budowy Huty Katowice wykładowcy często przekładali zajęcia ze względu na odbiory techniczne maszyn i urządzeń, w których musieli uczestniczyć. Wydział współpracował wiele lat również z Krakowską Fabryką Kabli.

Lata 90. rzeczywiście przyniosły sporo zmian w tym zakresie, ale współpraca nauki z przemysłem czy biznesem trwa od dawna, ponieważ jest bardzo silnym sprzężeniem zwrotnym. A patrząc na plany Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w kwestii finansowania badań naukowych, wygląda na to, że będzie coraz ściślejsza.

Ten zwrot wynikał chyba w głównej mierze ze zmiany perspektywy, czyli mówiąc brutalnie: nauką zaczęły rządzić pieniądze. Czy mimo to uczelnia nadal uczestniczyła w rozwoju przemysłu, czy okazało się, że pewne rzeczy trzeba przewartościować, a pracę naukowca wycenić według stawek rynkowych?

To był czas dużych zmian w relacjach przemysł – uczelnie techniczne. Wynikał nie tylko z urynkowienia gospodarki, ale również ze zmian strukturalnych. Największe przedsiębiorstwa zaczęły coraz gorzej funkcjonować i brakowało pieniędzy na inwestycje, ale również naukowcy i badacze zaczęli inaczej patrzeć na swoją współpracę z firmami komercyjnymi. Jednocześnie pojawiły się zupełnie nowe formy finansowania nauki, na przykład granty z Komitetu Badań Naukowych czy – w okresie późniejszym – Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Te centralne projekty badawczo- rozwojowe pozwalały na realizację wielu ciekawych projektów naukowych.

Wówczas pojawiły się także nowe, prężnie rozwijające się firmy, które zaczęły zabiegać o współpracę. Z jakimi propozycjami czy prośbami zgłaszały się do Akademii Górniczo-Hutniczej?

Przez osiem lat dane mi było pełnić funkcję dziekana wydziału. To jeden z największych i najważniejszych wydziałów na naszej uczelni, z ogromnym prestiżem nie tylko w kraju. Obserwowałem więc okres prosperity i rozwoju gospodarczego, powstawania stref ekonomicznych oraz budowania firm od podstaw i zakładania oddziałów międzynarodowych korporacji, z perspektywy gabinetu dziekańskiego. Pojawiali się tam przedstawiciele różnych firm, zazwyczaj z propozycją, by im „dostarczać” jak najlepszych absolwentów o określonych specjalnościach. Wówczas ogłaszaliśmy konkursy, informowaliśmy studentów, że konkretna firma szuka informatyków czy automatyków, i tego typu prośby udawało się spełnić. Tym bardziej, że poziom nauczania zawsze u nas był bardzo wysoki.

Laboratorium ABB w AGH

Powinnością uczelni wyższej jest kształcenie młodych ludzi, trudno więc mówić w takim przypadku o współpracy z biznesem…

Dlatego podczas takich rozmów zacząłem zadawać pytanie, co z tego będzie miała uczelnia? Nie sztuką jest zatrudnić dobrze wykształconego specjalistę, ale sztuką jest zostać partnerem strategicznym wydziału i wesprzeć proces dydaktyczny. I wówczas zaczęła pojawiać się współpraca, w ramach której firmy inwestowały w nasze pracownie i laboratoria badawcze.

Poza tym, ludzie z biznesu mieli swoje wizje i szukali naukowców, którzy pomogliby im te propozycje rozwinąć i zrealizować. Jeżeli tego typu rozmowy na poziomie dziekanatu były owocne, to tworzyły się zespoły badawcze i realizowano tematy, które często kończyły się wdrożeniami i patentami. Takich patentów, czyli konkretnych wypracowanych rozwiązań, mamy całkiem sporo. Później zaczęły pojawiać się duże firmy ze sprecyzowanymi propozycjami współpracy, a one nie ograniczają się do badań naukowych i współpracy przy rozwiązywaniu konkretnego problemu, ale chętnie partycypują w procesie dydaktycznym. Chodzi tu nie tylko o finansowanie aparatury, ale także o współpracę podczas prowadzenia zajęć czy laboratoriów. Poza tym, nasi studenci zaczęli odwiedzać fabryki i poznawać wiele rozwiązań w praktyce.

Wiele takich firm postanowiło podjąć z wami dłuższą współpracę?

Współpracujemy długofalowo z wieloma firmami, ale jedną z nielicznych, która chętnie podchwyciła ideę współuczestniczenia w procesie dydaktycznym, była ABB i należące do niej Korporacyjne Centrum Badawcze w Krakowie. To prawdziwe partnerstwo, a współpraca układa się naprawdę świetnie. Nie waham się powiedzieć, że jest to wręcz modelowy przykład współpracy pomiędzy uczelnią techniczną a biznesem. Składa się na to kilka czynników, i jest to nie tylko dorobek naszego wydziału czy potencjał firmy ABB, ale niezwykle ważne są także bilateralne relacje międzyludzkie. Wielu naszych absolwentów jest związanych z Centrum Badawczym ABB, a ja osobiście dobrze znam dyrektora tej jednostki Marka Florkowskiego, dzięki czemu potrafimy się doskonale porozumieć.

Jednym z efektów współpracy z ABB są uczelniane laboratoria. Czy powstały z myślą o studentach, czy może o kadrze naukowej i prowadzonych przez nią badaniach?

Mamy laboratorium elektroenergetyki, gdzie od kilku lat funkcjonują stanowiska z aparaturą firmy ABB. Tam nasi pracownicy naukowi prowadzą swoje badania. Mamy również stanowiska dydaktyczne, dzięki którym studenci mogą uczyć się na urządzeniach ABB najnowszej generacji. To przede wszystkim stanowisko do badania zabezpieczeń, gdzie prowadzone są laboratoria z przedmiotu „zabezpieczenia”. Dodatkowo – wspólnie z naszymi wykładowcami – ćwiczenia prowadzi jeden z pracowników Centrum Badawczego ABB.

Jednak kwintesencją i sztandarowym przykładem tej współpracy jest uruchomione w ubiegłym roku Laboratorium Nowych Technologii w Elektroenergetyce. To było ogromne i kosztowne dla obu stron przedsięwzięcie. Oczywiście koszty w rozumieniu finansowym ponosiła głównie firma ABB, bo wyposażyła pracownię w supernowoczesny sprzęt, natomiast po naszej stronie była przebudowa pomieszczeń na potrzeby nowego laboratorium, podczas której musieliśmy zlikwidować warsztat mechaniczny, oraz przygotowanie całej infrastruktury energetycznej. ABB wyposażyła laboratorium m.in. w symulator czasu rzeczywistego o bardzo dużej mocy obliczeniowej, stanowiska do badania układów energoelektronicznych oraz układów statycznej kompensacji mocy biernej i filtracji wyższych harmonicznych, a także generator udarów napięciowych piorunowych i łączeniowych.

W Laboratorium Nowych Technologii w Elektroenergetyce prowadzone są prace badawcze i realizowane doktoraty. Nie jest to miejsce przeznaczone dla studentów, głównie ze względu na koszt i zaawansowanie aparatury.

Współpraca ABB z AGh

Wiem, że pracownicy Centrum Badawczego zwracają się czasami do naukowców AGH z prośbą o pomoc w rozwiązaniu realnego problemu, jaki napotykają podczas eksploatacji aparatury energetycznej. Na jakiej zasadzie się to odbywa?

Przez kilka lat, jeszcze jako dziekan, podpisałem wiele kontraktów pomiędzy naszymi pracownikami naukowymi a firmą ABB, dotyczących rozwiązania konkretnych zagadnień, np. przepięć w transformatorze czy wyładowań niezupełnych w izolacji. To zazwyczaj elementy większego zagadnienia, które jest rozwiązywane w Centrum Badawczym, a ze względu na nasze laboratoria czy wiedzę ekspercką kadra naukowa AGH uczestniczyła w tych badaniach.

No dobrze, w takiej sytuacji firma ABB rozwiązuje swój problem, a co zyskuje uczelnia?

Biorąc pod uwagę aspekt finansowy – raczej niewiele, ale mamy ogromne korzyści, których nie da się wyrazić w złotówkach. Przede wszystkim możemy pochwalić się na forum międzynarodowym współpracą z jednym z globalnych liderów branży energetycznej. To ogromny prestiż. Z drugiej strony celem uczelni jest kształcenie, a robimy to lepiej, jeśli mamy dobry kontakt z przemysłem i biznesem. I po trzecie wreszcie – to kwestia samych badań. Rozwiązanie jakiegoś problemu naukowego niesie ze sobą wyniki, które się uzyskuje podczas prac, a wyniki można opublikować. A jeżeli efekty pracy są bardzo interesujące, to publikuje się je w czasopismach międzynarodowych o wysokim wskaźniku „impact factor”, czyli mierniku siły oddziaływania i prestiżu czasopism naukowych. Autorowi publikacji rośnie wówczas indeks Hirscha, który służy do oceny jego osiągnięć. A wszystko to powoduje, że cała uczelnia jest znacznie lepiej oceniana w rankingach.

Wspomniał Pan na wstępie o planach Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczących finansowania badań naukowych. Czy będą one miały znaczenie dla współpracy świata nauki ze światem biznesu w najbliższej przyszłości?

Z całą pewnością współpraca ta będzie ewoluować, dodatkowo w aktualnym rozdysponowywaniu środków finansowych dużą wagę przywiązuje się do współpracy z przemysłem. Te projekty badawcze, o które ubiegaliśmy się w Komitecie Badań Naukowych, Narodowym Centrum Nauki czy Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, powoli się kończą. W ich miejsce pojawiają się propozycje projektów badawczych, w których wiodącą rolę będzie odgrywał przemysł. Zadaniem uczelni będzie dostarczenie rozwiązań, a po stronie biznesu pozostanie wdrożenie tej koncepcji. To bez wątpienia zmieni nieco charakter tej współpracy, ale jednocześnie ją zacieśni. Natomiast w kwestii współdziałania z Centrum Badawczym ABB w Krakowie nie spodziewam się większych zmian, ponieważ zbudowaliśmy tak solidne podstawy naszej współpracy, że nie pozostaje praktycznie nic poza rozwijaniem jej z korzyścią dla obu stron.

Rozmawiał Sławomir Dolecki


Antoni Cieśla - AGHAntoni Cieśla – prof. dr. hab. inż. Wydziału Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Inżynierii Biomedycznej AGH.

Wywiad pochodzi z Magazynu Dzisiaj 4/2017, który można pobrać na stronie: abb.com/pl/media/dzisiaj

O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998, niemal od samego początku współtworzę kwartalnik dla klientów „Dzisiaj” i magazyn dla pracowników „Flesz”.
Related stories
Skomentuj ten artykuł
Wskazówki dla społeczności