O Internecie Rzeczy przy lampce wina

Zanim przejdziemy do przemysłowych klimatów, zajrzyjmy na chwilę do krainy wyśmienitego kalifornijskiego wina.

Nigdy wcześniej nie było dostępnych tylu informacji stanowiących próbę wyjaśnienia, na czym polega czwarta rewolucja przemysłowa (chodzi o tak zwany przemysł 4.0, przemysłowy Internet Rzeczy, inteligentne wytwarzanie itp.). Przekazy dotyczące tego typu zagadnień występują we wszystkich odmianach języka, w tym w żargonie technicznym czy w tzw. korpomowie. Jednak jedno z najlepszych wyjaśnień dotyczących tych technologii, jakie słyszałem, wywodzi się ze świata wina.

Inteligentne winiarnie

Winiarstwo to sztuka, którą ludzie kultywują mniej więcej w ten sam sposób od tysięcy lat. Pewna wytwórnia win z Kalifornii postanowiła jednak zmienić status quo i wprowadzić szereg innowacji. Otóż w swojej winnicy umieściła setki bezprzewodowych czujników wzdłuż rzędów niezwykle wymagających krzewów odmiany pinot noir. Czujniki mierzą wilgotność gleby i monitorują stan zdrowia winorośli. Są również w stanie wykryć obecność pleśni, zanim stanie się ona widoczna.

Szczegółowe odczyty z różnych części winnicy pomagają zwiększyć jakość i jednorodność produktu — na przykład winorośle rosnące na zboczu wzgórza z silnym odpływem wody wymagają intensywniejszego podlewania, aby poziom wilgotności gleby dorównywał temu na płaskim terenie. Czujniki umożliwiają także producentowi wina wykonywanie precyzyjnych oprysków w celu eliminacji szkodników i pleśni dokładnie w miejscach ich występowania.

Wszystkie dane z czujników są udostępniane na specjalnym panelu. Pozwala to podejmować producentowi lepsze decyzje — np. kiedy zorganizować winobranie, żeby uzyskać największą ilość winogron wysokiej jakości. Dodatkowymi korzyściami są oszczędność wody i zmniejszenie zużycia pestycydów.

Wracamy do fabryki

Przeskok od winiarstwa do problemów automatyzacji zakładów przemysłowych może wydawać się metaforą, ale w tym przypadku możemy śmiało mówić o analogii.

Pomyślmy, ile produktywnych godzin tracimy na konserwację robotów do pakowania, które tak naprawdę nie wymagają konserwacji. Jak spada tempo pracy, gdy dwie maszyny pracujące obok siebie — np. robot i przenośnik — nie mogą skoordynować swoich działań? Ile cennych godzin tracimy w procesie produkcji z powodu braku właściwej komunikacji między systemami automatyzacji poszczególnych zespołów urządzeń, np. produkcyjnych lub pakujących?

Chociaż informacje napływają tu od robotów i komórek, a nie z gleby czy winorośli, koncepcja jest identyczna. Obecnie wkraczamy w nowy etap — nie chodzi już o proste podłączenie poszczególnych robotów, napędów i silników do Internetu, lecz o kompleksowe połączenie instalacji przemysłowych w sieć. Pozwala to nie tylko podejmować lepsze decyzje dotyczące funkcjonowania i utrzymania zakładu w „normalnych warunkach pracy”, lecz również zapewnia jego produktywność i działanie w warunkach niestandardowych.

Fabryki przyszłości

Zacznijmy od najoczywistszego, czyli od wymiany informacji między robotami, silnikami i innymi urządzeniami dotyczących ich stanu, z wykorzystaniem czujników. W fabryce przyszłości z poziomu sterowania liniowego można przesłać informacje na poziom sterowania nadzorczego, czyli do systemów realizacji produkcji, systemów SCADA z kokpitami menedżerskimi udostępniającymi wskaźniki KPI czy też baz danych kompilujących dane ze sterowników robotów w celu poprawy jakości pracy.

Ostatecznie wszystkie zmienne można wprowadzić do systemów planowania zasobów przedsiębiorstwa (ERP). Nadzorują one dosłownie wszystko, od planowania produkcji poprzez optymalizację zapasów aż po kontrolę jakości w ramach całego zakładu. Ba, nawet kilku zakładów położonych w różnych zakątkach świata.

Integracja pionowa całego zakładu pozwala zwiększyć elastyczność pracy bez uszczerbku dla maksymalnej wydajności produkcji. Technologia taka oznacza możliwość szybkiego zaprogramowania zmian dotyczących produktów i współpracę zależnych od siebie jednostek bez konieczności przerywania produkcji. Przykład? Można sterować przepływem produktów w hali produkcyjnej, kierując je do najwydajniejszych komórek roboczych, a system logistyczny dostosowuje harmonogramy transportowe w zależności od aktywności systemów w hali produkcyjnej.

Przyszłość dzieje się teraz

W tym miejscu rasowy winiarz zastosowałby jakąś finezyjną grę słów, ale ja ograniczę się do krótkiego podsumowania: koncepcje te może brzmią futurystycznie, ale to dzieje się tu i teraz. Taki poziom wzajemnej współpracy systemów i elastyczności jest już dostępny. Korzystają z niego winnice w Kalifornii oraz najlepiej zarządzane zakłady produkcyjne na świecie.

Autor: Philip Lewin

Źródło artykułu: ABB Conversations

Kategorie and Tagi
Related stories
Skomentuj ten artykuł