Solar Impulse: sukces i rekordy świata

Dookoła świata bez kropli benzyny! Taki właśnie główny przekaz dominował w mediach po ukończeniu lotu eksperymentalnego samolotu Solar Impulse 2.

Podróż dookoła globu bez kropli benzyny to nie jedyne osiągnięcie, które wpisze się do historii lotnictwa i energetyki odnawialnej. Napędzany energią słońca samolot ustanowił wiele rekordów, a wyczyn dwóch pilotów zapoczątkuje – być może – nową erę w transporcie lotniczym.

Wszystko obyło się zgodnie z planem, co już jest dla pomysłodawców przelotu wokół naszego globu pierwszym powodem do dumy. Bowiem jak to bywa w przypadku wszystkich wielkich nowatorskich projektów, nie było żadnych punktów odniesienia, żadnych doświadczeń, żadnych praktycznych wskazówek. Plany musiały zostać opracowane od podstaw, a szalonych wyzwań było wiele.

Z planowanych 35 tys. kilometrów i 500 godzin lotu zrobiło się w rzeczywistości 42 tys. kilometrów i 510 godzin lotu. Start i lądowanie odbyły się w miejscach zaplanowanych, perypetie pogodowe i techniczne podczas podróży w żaden sposób nie zakłóciły głównych założeń. A to oznacza tylko jedno – wielki sukces pomysłodawców, pilotów, inżynierów i technologii, która odgrywała tutaj niebagatelną rolę.

solar impulse

Pogoda nie była sprzymierzeńcem

Te 40 tys. kilometrów zaczęło się i zakończyło w Abu Dhabi, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Po drodze były Indie, Birma, Chiny, Japonia, Stany Zjednoczone i południowa Europa. Ostatnia przerwa w podróży miała miejsce w Kairze. Wszystko zaczęło się 9 marca 2015 i po 17 przelotach i międzylądowaniach 24 lipca 2016 dobiegło szczęśliwego końca. W sumie 16 miesięcy niezwykłej podróży. Skąd ta rozbieżność? Przecież 510 godzin lotu dają zaledwie 21 dni, wliczając w to nawet dłuższe przerwy na odpoczynek i serwis techniczny nijak nie wyjdzie niemal półtora roku.

Najpierw do blisko miesięcznego przestoju spowodowanego niesprzyjającymi warunkami pogodowymi doszło w Mandalay w Birmie. To był szósty etap podróży. Kolejny też nie był szczęśliwy – na trzy tygodnie pogoda zatrzymała samolot w Nanjing w Chinach. Tam też pod koniec marca po raz pierwszy trzeba było postawić specjalny przenośny hangar, który na co dzień zabezpiecza samoloty po lądowaniu awaryjnym lub na lotniskach, które nie są w stanie właściwie ich obsłużyć.

Sam hangar to też technologiczna ciekawostka. Został zaprojektowany w taki sposób, aby wytrzymać podmuchy wiatru o prędkości do 100 km/h, a jego montaż zajmuje nie więcej niż 8 godzin. Aby uprościć konstrukcję tego zabezpieczenia zaprojektowano je tak, że samolot staje się integralną częścią hangaru i elementem nośnym. Jego pokrycie wykonano z wodoodpornego, ognioodpornego i co najważniejsze – przezroczystego tworzywa, które zabezpieczając maszynę nie utrudnia ładowania ogniw słonecznych.

Mylne oszacowanie temperatury

Prawdziwy kryzys nadszedł jednak po rekordowym locie nad Pacyfikiem. Po tym, jak samolot przez 118 godzin i 7,2 tys. kilometrów pozostawał w powietrzu, a następnie osiadł w Kaleola na Hawajach, został – na skutek poważnego defektu – uziemiony na blisko rok. Okazało się, iż tropikalny klimat w początkowej fazie lotu przez Ocean Spokojny nieodwracalnie uszkodził obecne na pokładzie akumulatory, a ich naprawa i modyfikacja potrwa wiele miesięcy. Ekipa techniczna Solar Impulse 2 podkreśla, że problemy nie były spowodowane przez niewłaściwą technologię ani wykonanie, lecz mylne oszacowanie temperatury, jaką osiągną akumulatory litowo-jonowe podczas szybkiego wznoszenia się maszyny w takim klimacie. Dodatkowo podczas pięciu dni przelotu nad wielką wodą samolot zmagał się z frontami atmosferycznymi, które tylko powiększyły skalę uszkodzeń.

Jednak – jak na prawdziwych pionierów przystało – rok przerwy nie zmniejszył motywacji pilotów i całej ekipy. Mimo tak długiego przymusowego postoju, kiedy tylko nadarzyła się możliwość, maszyna ponownie została poderwana do dalszego lotu.

solar impulse

Pierwszy z napędem wyłącznie słonecznym

Projekt Solar Impulse został zainicjowany w listopadzie 2003. Jego partnerem była Politechnika Federalna w Lausanne. W 2009 roku zespół składał się z 50 inżynierów i specjalistów technicznych z sześciu różnych krajów, dla których dodatkowo pracowało 100 konsultantów. Współpracowano również z 80 partnerami technologicznymi. 29 czerwca 2009 Solar Impulse 1 zastał zaprezentowany publiczności w Dubendorf Air Base w Szwajcarii. Pierwszy lot próbny odbył się 3 grudnia 2009, a 7 kwietnia 2010 samolot poleciał na wysokości 1200 m. Lot trwał 87 minut.

Solar Impulse 2 to pierwszy na świecie samolot z napędem wyłącznie słonecznym. Wyposażono go w cztery silniki śmigłowe, zasilane z ponad 17 tys. krzemowych ogniw słonecznych, którymi pokryte zostały skrzydła. Za zasilanie w nocy odpowiadają baterie litowo-polimerowe, które stanowią czwartą część masy całego samolotu (633 kg). Rozpiętość skrzydeł to 71,8 m, trochę mniej niż największego pasażerskiego samolotu Airbus A380, ale więcej niż Boeing 747, który ma rozpiętość skrzydeł 68,5 metra. Samolot waży tylko 2,3 tony, dzięki konstrukcji z włókien węglowych (A380 waży około 500 ton). Dodatkowe wyposażenie w tlen pozwala na lot na maksymalnym pułapie 12 tys. m, a średnia prędkość wynosi 70 km/h.

Na współpracę finansową, techniczną i merytoryczną przy projekcie zdecydowało się wiele firm. Wśród nich znalazły się m.in.: Omega, Solvay, Schindler, ABB oraz Peter Diamandis. EPFL (European Space Agency) oraz Dassault udzieliły niezbędnej pomocy technicznej. Sun Power dostarczył ogniwa fotowoltaiczne. Firma ABB zdecydowała się na współpracę z Solar Impulse ponieważ niemal wszystko, co dotyczy tego projektu (no, może poza awioniką), leży w polu bezpośredniego zainteresowania spółki: pozyskiwanie i przetwarzanie energii odnawialnej, zasilanie urządzeń i wreszcie niezawodne i niskostratne silniki elektryczne.

To dopiero początek

W chwili, gdy Solar Impulse 2 zakończył swój historyczny lot miał na koncie 19 rekordów świata. To oficjalna statystyka prezentowana przez Fédération Aéronautique Internationale (FAI). Kilka z nich – jak rekordy prędkości i długości – samolot poprawiał wielokrotnie, podczas kolejnych etapów podróży, a szczegółowy zapis wszystkich osiągnięć, długości tras czy czasy przelotów można znaleźć na stronie projektu (www.solarimpulse.com), gdzie cały lot został bardzo szczegółowo udokumentowany.

Po pokonaniu dwóch oceanów – Pacyfiku i Atlantyku – samolot Solar Impuls 2 i jego załoga, również naziemna, udowodnili, że technologie energetyki odnawialnej już dziś pozwalają na dokonywanie niesamowitych i przełomowych rzeczy. Najbliższe miesiące będą więc zapewne wypełnione analizami, pytaniami i kolejnymi wyliczeniami, których zadaniem będzie znalezienie odpowiedzi na pytanie czy i kiedy uda się wyeliminować ogromne silniki odrzutowe, spalające tony paliwa podczas każdego przelotu. A co do pomysłodawców i wykonawców pierwszego przelotu wokół kuli ziemskiej samolotem zasilanym jedynie energią słoneczną, to głos warto oddać komentatorowi serwisu www.spidersweb.pl, który podsumował całe wydarzenie niezwykle celnie:

Osobiście wypatruję już tego, co Bertand Piccard oraz André Borschberg wraz z ekipą szykują w następnej kolejności, wraz ze swoimi partnerami. Patrząc na historię dokonań i determinację tych dwóch panów, możemy się spodziewać, że przelot solarnym samolotem dookoła świata to dopiero początek.

Foto: Solar Impulse Facebook

Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998.
Skomentuj ten artykuł