Inteligencji nie widać, inteligencję się wyczuwa

Mam dylemat związany z inteligentnymi budynkami.

Z jednej strony inżynierowie i automatycy od niskich napięć twierdzą, że takowa “inteligencja” istnieje i można z niej korzystać, z drugiej jednak językoznawcy uważają, że inteligencja to „zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych”. A to do budynku nijak mi nie pasuje. Ponieważ jednak zajmujemy się technologią, a nie językiem polskim, weźmy stronę inżynierów. Stąd jednak bierze się kolejny dylemat. Czy to, z czego dzisiaj możemy korzystać, i co oferuje nam dostępna technologia, możemy nazywać szumnie „inteligencją” czy może wystarczy „zaawansowaną automatyką”?

Miałem niedawno okazję popracować w biurze znajdującym się w budynku określanym mianem inteligentnego. Najlepszy na rynku, najlepiej wyposażony, najnowocześniejszy, najinteligentniejszy… Oczywiście ze swoimi dylematami do wszystkiego podszedłem sceptycznie, choć bez uprzedzeń. Nadarzyła się wreszcie okazja sprawdzić w praktyce to, co wielokrotnie widywałem w apartamentach pokazowych i o czym przeczytałem wiele opracowań.

Nie ma sensu opisywać tu wszystkich możliwości, jakie ta technologia daje użytkownikowi. Samozapalające się i samogasnące światła, pełna kontrola temperatury i wilgotności w pomieszczeniu, jeden przycisk do zapalania dowolnej kombinacji świateł. To wszystko wygoda, ale czy już inteligencja? Uparcie poszukując „za” przez zupełny przypadek odkryłem coś, co mnie naprawdę zadziwiło. Kiedy tak bardzo skupiałem się na tym, żeby dostrzec wartość automatyki dla użytkownika uzmysłowiłem sobie, że przez kilka godzin cień rzucany przez zewnętrzne żaluzje utrzymuje się w tym samym miejscu. To przeczyło teorii Kopernika. Słońce najwyraźniej stało w miejscu!

I co??? Jednak budynek mnie przechytrzył i zaskoczył. Okazało się, że przez cały czas (czego dowiedziałem się później, bo nie sposób tego odkryć samodzielnie), w zależności od położenia słońca delikatnie przymykały się żaluzje, przygasało światło i zmieniały się nastawy klimatyzacji. Ten sprytny system zaczął wykorzystywać światło słoneczne do rozjaśniania wnętrza i ogrzewania pomieszczenia, a jednocześnie dbał o to, żeby promienie słoneczne padając bezpośrednio nie przeszkadzały w pracy. Byłem naprawdę pod wrażeniem.

No więc szukałem tej „inteligencji” i o mały włos bym jej nie przegapił. Co nie zmienia faktu, że moje dylematy wciąż się utrzymują, bo to jednak w końcu tylko automatyka, zaprojektowana i zaprogramowana przez człowieka, a nie zdolność „ wykorzystywania posiadanej wiedzy”. Chociaż z drugiej strony, jak zwała tak zwał, ale efekt osiągnięty, a z tego co twierdzą teoretyczne opracowania, tego typu „sztuczki” pozwalają administratorowi budynku oszczędzić nawet do 60 proc. energii! I to też robi wrażenie.

Budynek jest tak inteligentny, jak osoby, które go stworzyły. Na różnych etapach jego powstawania. Od wymagań inwestora, przez pracę projektantów, instalatorów a skończywszy na integratorze systemów, który połączył całość w jeden system kontrolujący wszystkie instalacje.

System sam nie myśli. Zarządza budynkiem tak, jak chcą tego jego twórcy i użytkownicy. Tym samym ułatwia nam życie kontrolując i realizując wiele funkcji, o których nie zawsze pamiętamy. Dotyczy to zarówno naszych domów jaki i budynków komercyjnych, w których gościmy bardzo często.

Komfort, bezpieczeństwo i oszczędności. To główne cele do osiągnięcia. Czasem poprzez działanie w sposób jakby wyprzedzający nasze myśli.

Krzysztof Żurek – Dyrektor Jednostki Biznesu Osprzęt instalacyjny i systemy KNX

Kategorie and Tagi
O autorze

Sławomir Dolecki

Jestem niezależnym dziennikarzem, reporterem i redaktorem. Specjalizuję się w tematyce związanej z energetyką, infrastrukturą krytyczną i ochroną środowiska. Z firmą ABB jestem związany od roku 1998.
Skomentuj ten artykuł